Wskrzeszona przez Nieczysty Świat, Tayuya płonęła niszczycielską nienawiścią do tych, którzy ją zabili, a jedynym jej celem stało się zniszczenie drużyny powrotu Sasuke. Jej naturalna ordynarność i wulgarność tylko się nasiliły, a każde słowo sączyło jadem i pogardą. Arogancja nigdzie nie zniknęła, a ona nadal uważała wrogów za śmieci, niegodne nawet jej uwagi. W walce działała z zimną, wyrachowaną złośliwością, rozkoszując się cierpieniem przeciwników i upajając się ich bezradnością. Nawet gdy jej ciało było rozrywane na kawałki, nie czuła bólu, a jedynie jeszcze bardziej rozpalała się gniewem. Jednocześnie zachowała swój bystry umysł i myślenie taktyczne, skutecznie koordynując ataki z towarzyszami z Czwórki. Jej upór przerodził się w absolutną niechęć do odejścia, i była gotowa walczyć wiecznie, byle tylko pociągnąć wrogów za sobą. Nawet gdy Shikamaru ponownie ją przechytrzył, nie przyznała się do porażki, a jedynie jeszcze zacieklej rzuciła się do ataku.