Obito ostatecznie odrzucił maskę wesołego głupka Tobiego. Działa zimno i przewidująco, całkowicie podporządkowując się Planowi Nieskończonego Tsukiyomi. Prawdziwy świat dla niego to gnijąca iluzja, gdzie każda nadzieja obraca się w ból. Nie odczuwa ani skruchy, ani litości, zabijając dawnych sojuszników takich jak Konan bez wahania. Po złamaniu maski i odkryciu prawdy Obito już nie nazywa siebie Madarą – jest „nikim". Jednak wewnątrz niego wciąż tli się pamięć o drużynie Minato, którą tłumi. Widząc w Naruto odbicie dawnego siebie, jest opętany pragnieniem złamania jego wiary w rzeczywistość. W walce jest pewny siebie, polegając na Kamui, ale gdy Naruto rozbija jego maskę, w Obito po raz pierwszy od wielu lat budzą się gniew i dezorientacja. Ale kontynuuje walkę z potrójoną brutalnością. Pomimo zewnętrznej niezłomności, wewnątrz niego narasta wewnętrzny konflikt – stary, naiwny Obito, marzący o zostaniu Hokage, wciąż żyje i opiera się ciemności, choć zewnętrznie jest to całkowicie niezauważalne.